Miesiąc grudzień upłynął mi pod tematem: szycie sukienek na krzesła
Dostałam zlecenie na uszycie sukienek na krzesła do restauracji w ilości 200szt.
Później szyłam jeszcze sukienki dla swoich krzesełek oraz obrusów i bieżników do jadalni, aby kolacja wigilijna odbyła się w eleganckiej atmosferze, szczególnie, że w tym roku na wigilii byli obecni moi rodzice i teść. Moje sukienki w odróżnieniu od zlecenia są w kolorze fioletowym i są krótkie. Te do restauracji były białe i długie.
Nie zauważyłam, że pokrowiec jest źle nałożony i wygląda jakby był krzywo uszyty.
Szyłam jeszcze strój krasnala dla Marcela, bo brał udział w bajkowych jasełkach na Wigilii dzieci i rodziców organizowanej w Przedszkolu.
Spodnie, to te które wcześniej uszyłam, pasek wykorzystałam od mojego płaszcza, a reszta to własny wykrój.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 lutego 2014
sobota, 8 lutego 2014
Tydzień samochwały - dzień szósty
W listopadzie szyłam czerwony płaszczyk dla szwagierki. Niestety nie mam zdjęć. Jak tylko szwagierka wyrazi zgodę na sesję to Wam pokażę.
Kupiłam sobie nowy prezent w postaci aparatu, takiego jak na zdjęciu
oraz wykonałam na pasowanie na przedszkolaka strój taty Muminka, bo przecież mamusia nie może być sama:
Kupiłam sobie nowy prezent w postaci aparatu, takiego jak na zdjęciu
![]() | |
| Fuji FinePix SL240 |
oraz wykonałam na pasowanie na przedszkolaka strój taty Muminka, bo przecież mamusia nie może być sama:
środa, 5 lutego 2014
Tydzień samochwały - dzień trzeci
Miesiąc sierpień 2013r. jest miesiącem moich urodzin.
Zrobiłam sobie prezent w postaci regulowanego manekina
Uszyłam też wyprawkę dla dzieci do szkoły w postaci:
t-shirt sztuk 12
2 bluzy dresowe
2 spódniczki dresowe
4 pary spodni dresowych
spodnie i spódnica ze sztruksu
A oto kilka zdjęć
Kolor spódniczki i spodni sztruksowych jest identyczny jak marynarka Marcela. Zamiast guzika przyszyłam rzep. Dzieci lepiej sobie radzą z odpinaniem niż sprawa by się miała z guzikiem. Trzyma cały czas dobrze mimo wielokrotnego prania. Ten patent uważam za idealny dla małych dzieci.
Zrobiłam sobie prezent w postaci regulowanego manekina
t-shirt sztuk 12
2 bluzy dresowe
2 spódniczki dresowe
4 pary spodni dresowych
spodnie i spódnica ze sztruksu
A oto kilka zdjęć
Kolor spódniczki i spodni sztruksowych jest identyczny jak marynarka Marcela. Zamiast guzika przyszyłam rzep. Dzieci lepiej sobie radzą z odpinaniem niż sprawa by się miała z guzikiem. Trzyma cały czas dobrze mimo wielokrotnego prania. Ten patent uważam za idealny dla małych dzieci.
wtorek, 4 lutego 2014
Tydzień samochwały - dzień drugi
W drugim dniu przedstawiam miesiąc czerwiec i lipiec 2013r.
W czerwcu w zasadzie nic nie szyłam. Jedynie jakieś przeróbki. Byłam zajęta ogrodem i malowanie jadalni, projektowaniem mebli i ich wykonaniu.
W lipcu kiedy meble były już gotowe uszyłam firany i zasłony do jadalni, aby nabrała swojego eleganckiego charakteru.
Oto wynik mojej pracy
W czerwcu w zasadzie nic nie szyłam. Jedynie jakieś przeróbki. Byłam zajęta ogrodem i malowanie jadalni, projektowaniem mebli i ich wykonaniu.
W lipcu kiedy meble były już gotowe uszyłam firany i zasłony do jadalni, aby nabrała swojego eleganckiego charakteru.
Oto wynik mojej pracy
piątek, 3 stycznia 2014
Podsumowanie roku 2013 i postanowienia na rok 2014
Witam wszystkich odwiedzających i przepraszam obserwatorów, za to że dawno mnie tu nie było.
Przez ten czas wiele zwaliło mi się na głowę: stres w pracy, wiele robótkowych wyzwań, prośby rodziny, praca na rzecz przedszkola.
Postów było tylko osiem. Zepsuty aparat sprawił, że nie za bardzo miałam jak pokazać Wam to co udało mi się zrobić, uszyć, dostać - a było tego całkiem sporo.
Rok 2013 obfitował w prezenty jakie otrzymałam lub sama sobie zrobiłam.
Jednym z nich jest nowiuśki aparat, więc na pewno nadrobię zaległości.
Moje postanowienia na nowy rok:
- pokazanie Wam co robiłam od maja do grudnia poprzez tydzień pokazowy, który rozpocznie się już w
poniedziałek. Każdego dnia pokażę co zrobiłam lub otrzymałam w konkretnym miesiącu minionego roku.
- szycie, drutowanie, szydełkowanie i podejmowanie nowych wyzwań także w technikach, których
jeszcze nie próbowałam
- schudnąć 20kg
- znaleźć zatrudnienie na umowę o pracę
Przedostatnie postanowienie już jest zrealizowane w 10% bo na wadze 2 kg mniej.
Ostatnie postanowienie już jest w trakcie realizacji. Jeszcze 1 stycznia myślałam, że będzie ono najtrudniejsze do wykonania, a dzisiaj dowiedziałam się, że jestem na okresie próbnym i to w charakterze krawcowej, a więc to będzie praca, w której będę realizować swoje pasje.
Przez ten czas wiele zwaliło mi się na głowę: stres w pracy, wiele robótkowych wyzwań, prośby rodziny, praca na rzecz przedszkola.
Postów było tylko osiem. Zepsuty aparat sprawił, że nie za bardzo miałam jak pokazać Wam to co udało mi się zrobić, uszyć, dostać - a było tego całkiem sporo.
Rok 2013 obfitował w prezenty jakie otrzymałam lub sama sobie zrobiłam.
Jednym z nich jest nowiuśki aparat, więc na pewno nadrobię zaległości.
Moje postanowienia na nowy rok:
- pokazanie Wam co robiłam od maja do grudnia poprzez tydzień pokazowy, który rozpocznie się już w
poniedziałek. Każdego dnia pokażę co zrobiłam lub otrzymałam w konkretnym miesiącu minionego roku.
- szycie, drutowanie, szydełkowanie i podejmowanie nowych wyzwań także w technikach, których
jeszcze nie próbowałam
- schudnąć 20kg
- znaleźć zatrudnienie na umowę o pracę
Przedostatnie postanowienie już jest zrealizowane w 10% bo na wadze 2 kg mniej.
Ostatnie postanowienie już jest w trakcie realizacji. Jeszcze 1 stycznia myślałam, że będzie ono najtrudniejsze do wykonania, a dzisiaj dowiedziałam się, że jestem na okresie próbnym i to w charakterze krawcowej, a więc to będzie praca, w której będę realizować swoje pasje.
środa, 27 lutego 2013
Mei Tai
Dziś skończyłam szyć nosidełko dla Kornelki, a raczej dla jej rodziców.
Jest to moje pierwsze nosidełko mei tai. Korzystałam z wiedzy zdobytej oczywiście w necie gdzie można znaleźć wzór wykroju takiego nosidełka. Opierając się na takich wykrojach mój wykrój wykonałam i dopasowałam sama. Oto efekty:
Nosidełko dodatkowo wyposażone jest w kaptur i zagłówek, które można przypiąć za pomocą nap.
Materiał bazowy to sztruks w kolorze żywej zieleni (prawa i lewa strona)
Zagłówek i kaptur są dwukolorowe. Prawa strona to sztruks, a lewa dzianina.
Nosidełko jest dwustronne. Z jednej strony jest naszyta aplikacja, a z drugiej jej brak.
środa, 19 września 2012
Warsztat pracy dla początkujących
Witam wszystkich po długiej przerwie. Uprzedzam, że dzisiejszy post jest napisany z myślą o tych, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z szyciem oraz dla tych którzy prosili mnie o porady.
Na początek co jest potrzebne do szycia na maszynie:
1. Nici i igły różnej grubości od 70 do 120 (przy czym podstawowa zasada to taka, że im grubszy materiał tym grubsza igła)
Są też specjalne igły do materiałów typu strech (z zółtą końcówką) i jeansu (z końcówką niebieską)
2. Nożyce krawieckie dobrej jakości. Ja osobiście miałam już kilka par nożyc różnych firm i muszę przyznać, że najlepsze są firmy Fiscars. Można też do nich dokupić firmową ostrzałkę, więc tak szybko nie zobaczy ich nikt w koszu na śmieci. Fakt faktem mają swoją cenę, ale jest ona warta tego produktu.
3. szpilki - tu także miałam w swoim dorobku zakupowym kilka rodzai i znalazłam te najodpowiedniejsze dla mnie. Muszę Wam powiedzieć, że jeśli chodzi o szpilki, musicie sami znaleźć wasz złoty środek na zasadzie prób i błędów. Osobiście nie polecam szpilek zwykłych z metalowymi główkami, gdyż często się zdarza, żę są po prostu tępe. Takie szpilki zostawiłam sobie do innych prac rękodzielniczych.
4. Metr krawiecki - czyli zwykła miara krawiecka. Nie będę się rozpisywać, gdyż chyba każdy wie o co chodzi. Dodam tylko, że mam kilka sztuk, gdyż często mi się gubią, gdy akurat są potrzebne.
5. kreda, mydełko lub ołówki krawieckie, pisaki samo znikające lub zmywalne. Jeśli chodzi o ołówki to nie polecam, natomiast pisaki są rewelacyjne, choć póki co mało spotykane w pasmanteriach. Ale od czego mamy internet. Tam na pewno uda się takie kupić.
Dobrym pomysłem jest też kalka i radełko do przerysowania wykrojów na materiał. Do wyboru mamy zwykłe kalki maszynowe w kolorach czarnym granatowym lub fioletowym. Są też kalki krawieckie w kolorze czerwonym i żółtym, choć może ktoś spotkał się z tym, że taka zwykła kalka miała też inny kolor.
6. maszyna do szycia.
W tym punkcie napiszę co taka maszyna powinna posiadać, aby każdy, kto będzie szył hobbistycznie był zadowolony.
- Jeśli chodzi o ilość ściegów to nie przesadzajmy, gdyż większość z nich i tak nigdy nie będzie wykorzystana. Podstawowe ściegi to ścieg prosty i zygzak. Te ściegi są praktycznie najczęściej używane. Jeśli ktoś nie posiada overlocka to dobrze aby maszyna do szycia była wyposażona w taki ścieg. Jeśli nie będzie to poradzicie sobie obszywając brzegi zygzakiem.
- Maszyna powinna mieć regulację szerokości i długości ściegu.
- Dobrze, aby miała wolne ramię - przydatne do obszywania rękawów lub nogawek lub rzeczy o małych obwodach, gdyż dzięki niemu jest to o wiele łatwiejsze.
A tak maszyna wygląda gdy ramię jest zabudowane
- możliwość szycia wstecz
Dla ułatwienia opowiem o mojej maszynie:
Moja maszyna to Elna 2600
Posiada 18 ściegów w tym overlockowy
Ma wolne ramię, regulację szerokości i długości ściegu, 4-stopniowe obrzucanie dziurki, możliwość szycia wstecz, chwytacz rotacyjny. Dla tych, którzy nie wiedzą co to chwytacz rotacyjny to powiem, że w starych maszynach np. Łucznik bębenek ze szpulką był ładowany z boku. Jeśli maszyna posiada chwytacz rotacyjny szpulka z nicią ładowana jest od góry i przykryta przezroczystą płytką. Dzięki temu wiemy ile jest nici na szpulce bez potrzeby zaglądania do wnętrza maszyny. Dodatkowym walorem takiego chwytacza jest cichsza praca maszyny.
Jeśli mowa o obszywaniu dziurki, to mi 4-stopniowe w zupełności wystarcza. Jeśli ktoś chce aby odbywało się to automatycznie to musi się nastawić na większy wydatek.
Nie będę polecać, której marki maszynę macie kupić. Ja mam Elnę i jestem bardzo zadowolona bo służy mi już przez wiele lat bez żadnej wpadki. Dobre też są maszyny firmy Janome, Brother lub Husqvarna. Wszystko zależy od tego czego oczekujecie i zasobów portfela.
7. Overlock
Ja mam overlocka model Merrylock 848DS. Jest to overlock 2,3,4-nitkowy. Sprawdza się rewelacyjnie. Cena ok 900zł. W tej cenie jest komplet dodatkowych stopek. Z tego co się orientuję jest to overlock produkowany przez producenta Elny ale nie jest sygnowany nazwą tej firmy.
Overlock nie posiada ściegu drabinkowego. Taki ścieg mają tylko overlocki 5-nitkowe.
Nawlekanie mojego overlocka jest dziecinnie łatwe. Pierwszy raz sprawiło mi to trochę trudności, ale za drugim razem było o wiele lepiej. Schemat nawlekania jest narysowany na maszynie po otwarciu klapki, więc w razie zapomnienia nie trzeba szukać instrukcji obsługi, która z resztą jest napisana w prosty i przystępny sposób nawet dla laika.
Nie polecam tanich overlocków takich jak stary np. Radom, gdyż przed zakupem swojego popytałam różnych serwisantów i zaprzyjaźnionego pana, który naprawia maszyny o te właśnie modele. Wszyscy stwierdzili, że łatwo się psują, a naprawa kosztuje więcej niż ich zakup. Poza tym na różnych forach użytkowniczki narzekały na wielką trudność nawlekania nici.
Dostałam też zapytanie od jednej z czytelniczek bloga o matę samogojącą się, ponieważ na moim blogu po raz pierwszy spotkała się z czymś takim.
Mam matę firmy OLFA, choć są też maty innych firm. Służy ona głównie osobom, które zajmują się patchworkiem. Ja kupiłam ją z myślą, że też spróbuję patchworku. Jak na razie nic z tego nie wyszła, ale mata sprawdza się również w wielu innych rzeczach. Przycinam na niej głównie paski, które wychodzą proste i równe. Jeśli jest potrzeba przycięcia materiału pod kątem prostym lub innym to mata sprawdza się rewelacyjnie. Często wykorzystuję ją do przycięcia pasków ze skosu, które posłużą mi do zrobienia lamówek.
Jeśli macie jakieś pytania lub chcielibyście dowiedzieć się jeszcze czegoś co zainteresowało Was na moim blogu to piszcie.
W następnym poście, który możliwe iż ukaże się w piątek, pokażę co takiego udało mi się zrobić i uszyć w ciągu mojej nieobecności. Uprzedzam, że trochę tego będzie.
Na początek co jest potrzebne do szycia na maszynie:
1. Nici i igły różnej grubości od 70 do 120 (przy czym podstawowa zasada to taka, że im grubszy materiał tym grubsza igła)
Są też specjalne igły do materiałów typu strech (z zółtą końcówką) i jeansu (z końcówką niebieską)
2. Nożyce krawieckie dobrej jakości. Ja osobiście miałam już kilka par nożyc różnych firm i muszę przyznać, że najlepsze są firmy Fiscars. Można też do nich dokupić firmową ostrzałkę, więc tak szybko nie zobaczy ich nikt w koszu na śmieci. Fakt faktem mają swoją cenę, ale jest ona warta tego produktu.
3. szpilki - tu także miałam w swoim dorobku zakupowym kilka rodzai i znalazłam te najodpowiedniejsze dla mnie. Muszę Wam powiedzieć, że jeśli chodzi o szpilki, musicie sami znaleźć wasz złoty środek na zasadzie prób i błędów. Osobiście nie polecam szpilek zwykłych z metalowymi główkami, gdyż często się zdarza, żę są po prostu tępe. Takie szpilki zostawiłam sobie do innych prac rękodzielniczych.
4. Metr krawiecki - czyli zwykła miara krawiecka. Nie będę się rozpisywać, gdyż chyba każdy wie o co chodzi. Dodam tylko, że mam kilka sztuk, gdyż często mi się gubią, gdy akurat są potrzebne.
5. kreda, mydełko lub ołówki krawieckie, pisaki samo znikające lub zmywalne. Jeśli chodzi o ołówki to nie polecam, natomiast pisaki są rewelacyjne, choć póki co mało spotykane w pasmanteriach. Ale od czego mamy internet. Tam na pewno uda się takie kupić.
Dobrym pomysłem jest też kalka i radełko do przerysowania wykrojów na materiał. Do wyboru mamy zwykłe kalki maszynowe w kolorach czarnym granatowym lub fioletowym. Są też kalki krawieckie w kolorze czerwonym i żółtym, choć może ktoś spotkał się z tym, że taka zwykła kalka miała też inny kolor.
6. maszyna do szycia.
W tym punkcie napiszę co taka maszyna powinna posiadać, aby każdy, kto będzie szył hobbistycznie był zadowolony.
- Jeśli chodzi o ilość ściegów to nie przesadzajmy, gdyż większość z nich i tak nigdy nie będzie wykorzystana. Podstawowe ściegi to ścieg prosty i zygzak. Te ściegi są praktycznie najczęściej używane. Jeśli ktoś nie posiada overlocka to dobrze aby maszyna do szycia była wyposażona w taki ścieg. Jeśli nie będzie to poradzicie sobie obszywając brzegi zygzakiem.
- Maszyna powinna mieć regulację szerokości i długości ściegu.
- Dobrze, aby miała wolne ramię - przydatne do obszywania rękawów lub nogawek lub rzeczy o małych obwodach, gdyż dzięki niemu jest to o wiele łatwiejsze.
A tak maszyna wygląda gdy ramię jest zabudowane
- możliwość szycia wstecz
Dla ułatwienia opowiem o mojej maszynie:
Moja maszyna to Elna 2600
Posiada 18 ściegów w tym overlockowy
Ma wolne ramię, regulację szerokości i długości ściegu, 4-stopniowe obrzucanie dziurki, możliwość szycia wstecz, chwytacz rotacyjny. Dla tych, którzy nie wiedzą co to chwytacz rotacyjny to powiem, że w starych maszynach np. Łucznik bębenek ze szpulką był ładowany z boku. Jeśli maszyna posiada chwytacz rotacyjny szpulka z nicią ładowana jest od góry i przykryta przezroczystą płytką. Dzięki temu wiemy ile jest nici na szpulce bez potrzeby zaglądania do wnętrza maszyny. Dodatkowym walorem takiego chwytacza jest cichsza praca maszyny.
Jeśli mowa o obszywaniu dziurki, to mi 4-stopniowe w zupełności wystarcza. Jeśli ktoś chce aby odbywało się to automatycznie to musi się nastawić na większy wydatek.
Nie będę polecać, której marki maszynę macie kupić. Ja mam Elnę i jestem bardzo zadowolona bo służy mi już przez wiele lat bez żadnej wpadki. Dobre też są maszyny firmy Janome, Brother lub Husqvarna. Wszystko zależy od tego czego oczekujecie i zasobów portfela.
7. Overlock
Ja mam overlocka model Merrylock 848DS. Jest to overlock 2,3,4-nitkowy. Sprawdza się rewelacyjnie. Cena ok 900zł. W tej cenie jest komplet dodatkowych stopek. Z tego co się orientuję jest to overlock produkowany przez producenta Elny ale nie jest sygnowany nazwą tej firmy.
Overlock nie posiada ściegu drabinkowego. Taki ścieg mają tylko overlocki 5-nitkowe.
Nawlekanie mojego overlocka jest dziecinnie łatwe. Pierwszy raz sprawiło mi to trochę trudności, ale za drugim razem było o wiele lepiej. Schemat nawlekania jest narysowany na maszynie po otwarciu klapki, więc w razie zapomnienia nie trzeba szukać instrukcji obsługi, która z resztą jest napisana w prosty i przystępny sposób nawet dla laika.
Nie polecam tanich overlocków takich jak stary np. Radom, gdyż przed zakupem swojego popytałam różnych serwisantów i zaprzyjaźnionego pana, który naprawia maszyny o te właśnie modele. Wszyscy stwierdzili, że łatwo się psują, a naprawa kosztuje więcej niż ich zakup. Poza tym na różnych forach użytkowniczki narzekały na wielką trudność nawlekania nici.
Dostałam też zapytanie od jednej z czytelniczek bloga o matę samogojącą się, ponieważ na moim blogu po raz pierwszy spotkała się z czymś takim.
Mam matę firmy OLFA, choć są też maty innych firm. Służy ona głównie osobom, które zajmują się patchworkiem. Ja kupiłam ją z myślą, że też spróbuję patchworku. Jak na razie nic z tego nie wyszła, ale mata sprawdza się również w wielu innych rzeczach. Przycinam na niej głównie paski, które wychodzą proste i równe. Jeśli jest potrzeba przycięcia materiału pod kątem prostym lub innym to mata sprawdza się rewelacyjnie. Często wykorzystuję ją do przycięcia pasków ze skosu, które posłużą mi do zrobienia lamówek.
Jeśli macie jakieś pytania lub chcielibyście dowiedzieć się jeszcze czegoś co zainteresowało Was na moim blogu to piszcie.
W następnym poście, który możliwe iż ukaże się w piątek, pokażę co takiego udało mi się zrobić i uszyć w ciągu mojej nieobecności. Uprzedzam, że trochę tego będzie.
piątek, 6 kwietnia 2012
Wielka radość
Wczoraj późnym wieczorem przed pójściem spać zaglądnęłam jeszcze na blogera i jaka wielka radość mnie ogarnęła, gdy zobaczyłam, że otrzymałam wyróżnienie
Wyróżnienie otrzymałam od Ani z bloga Szycie Ani i wyróżnienie to jest przyznawane blogom, które nie mają jeszcze 200 obserwatorów. Aniu bardzo za nie dziękuję, szczególnie że w społeczności blogowej jestem dość krótko. Zgodnie z zasadami wyróżnienie to przekazuję dalej oto tym pięciu blogom:
Wyróżnienie otrzymałam od Ani z bloga Szycie Ani i wyróżnienie to jest przyznawane blogom, które nie mają jeszcze 200 obserwatorów. Aniu bardzo za nie dziękuję, szczególnie że w społeczności blogowej jestem dość krótko. Zgodnie z zasadami wyróżnienie to przekazuję dalej oto tym pięciu blogom:
1. BartasDe
2. Monikowo
4. LolaJoo
5. Choco
Na tym nie koniec mojej radości. Otóż, kiedy kupowałam swoją obecną maszynę do szycia, mój małżonek mówił: "po co chcesz ją kupić skoro masz jeszcze starego Łucznika". Ja na to: owszem mam, ale że on nie nadaje się do szycia ciuchów i zobaczysz, że ten zakup zwróci mi się niedługo. Tak też się stało, gdyż dostałam duże zamówienie od jednej firmy i zarobiłam na tą maszynę z nawiązką. Chodziło mu głównie o względy finansowe. A tu wczoraj, gdy mąż zobaczył co wyczarowałam dla dzieciaków zapytał, czy i jemu nie uszyłabym spodni - najlepiej jakiś jeansów. Pierwszy raz od lat małżonek docenił moją maszynę i moje umiejętności. Z tego też powodu moja radość jest podwójna.
czwartek, 5 kwietnia 2012
Prezenty świąteczne i nie tylko
W końcu chwilka czasu na to, aby napisać Wam co takiego wydarzyło się w moim życiu w ostatnim czasie.
Na początku muszę się pochwalić, że ten czas nie był zmarnowany na leniuchowanie, a na pracę, której efekty będziecie mogli zobaczyć. Zakończyłam szycie kolejnej spódnicy ołówkowej.
Uszyłam 2 bluzki koszulowe. Po raz pierwszy korzystałam z wykroju ze strony Papavero. Muszę przyznać, że wyszły bardzo fajnie. Niestety różowa bluzka jest za wąska. Winię materiał i siebie, bo nie posłuchałam mojej intuicji. Materiał (bawełna) nic a nic nierozciągliwa i mam tego efekty. Pocieszam się, że nic w przyrodzie się nie marnuje i w ten oto sposób bluzka powędruje do kogoś z rodziny.
Połączenie granatowej bluzki w groszki i różowej spódnicy jest rewelacyjne. Mam zamiar założyć ten zestaw w Wielkanoc. Sorki, że ciuszki nie są na modelce, ale nie mam fotografa, który mógłby takie zdjęcia wykonać. Rozpoczęłam szycie bluzki z materiału w kratkę. Muszę przyznać, że bałam się tego jak diabli. Moje wątpliwości:
-materiał rozciągał się przy próbie naniesienia wykroju za pomocą kredy krawieckiej i bałam się czy dobrze wykroję bluzkę.
-kratka, kratka i jeszcze raz kratka -trzeba dopasowywać kratki przy robieniu wykroju, żeby ładnie się pokrywały przy zszywaniu. O dziwo super się to sprawdza. Nie obyło się bez pomyłki, ale co tam. Jak na pierwszy raz wyszło b.dobrze. Ponieważ zostało jeszcze materiału na drugą bluzkę to uszyję taką samą, albo wykombinuję coś dla córeczek
Uszyłam również sukienkę z zielonkawo-żółtej dzianiny, która sprawuje się rewelacyjnie.
Uszyłam jeszcze bluzeczkę dla Weroniki. Bluzeczka jest z tej samej dzianiny co sukienka na zdjęciu wyżej. Lamówkę zrobiłam z resztek tkaniny, która została mi po bluzce zakupionej z sh.
Dodatkowo Weronika, a także Zuzia dostały nowo uszyte spodnie. Pierwsze mają mankiety wokół nogawek, drugie z powodu braku materiału mają wciągnięte gumki.
Jeśli chodzi o prezenty. Mimo, że jest to głównie święto, gdzie prezenty od zajączka dostają dzieci ja postanowiłam obdarować nimi także dorosłych. Jestem osobą, która lubi dawać prezenty, a nie koniecznie dostawać, więc myślałam, myślałam i wymyśliłam. Ponieważ nikt z osób, które mają zostać obdarowane nie wie, że piszę bloga i nie zobaczą zdjęć to mogę się nimi pochwalić.
Moja mama otrzyma jajko świąteczne
Mój brat z wybranką otrzymają wyprawkę dla dziecka, którego oczekują.
Zestaw składa się z: poszewki na poduszkę i kołderkę, ochraniacza do łóżeczka, organizer na różne rzeczy przyczepiany do łóżeczka, 4 śliniaczki oraz 2 pieluszki. Wyprawka w całości wykonana z flanelki, więc maluchowi będzie miło.
Moja ciocia chrzestna również otrzyma jajko świąteczne jednak w trochę inny wzór niż moja mama, a poza tym w kolorach czerwonym i ecru.
Dla chrześniaka uszyłam spodnie. Do tego dodam jeszcze jakieś słodycze.
Spodnie prezentują się tak
Dla chrześniaka obszyte niebieską nitką, a te z jaskrawo zieloną nitką są dla mojego Marcelka.
Nie mam jeszcze pomysłu na prezent dla taty, ale jest jeszcze trochę czasu, więc myślę że podołam temu zadaniu szczególnie, że wszystkie prace porządkowe w domu przed świętami zostały wykonane, a "poprawki kosmetyczne" typu mycie podłóg i wycieranie kurzy zostaną na ostatnią chwilkę.
Takim oto sposobem w niedzielne popołudnie naszło mnie natchnienie. Uszyłam 2 wałki z bluzki zakupionej w sh, wypchałam je watą i mam dwie "nogi" które wstawiam w kozaki, aby buty się nie łamały.
Z grubszych rajstop, w kolorze ciemnego fioletu, które okazały się za małe na mnie i szkoda mi było je wyrzucić, uszyłam saszetki odświeżające do obuwia. Wystarczy wsypać do nich czarnej herbaty i wlać kilka kropelek olejku. Czarna herbata pochłania wilgoć, a olejek odświeża. Ja wybrałam olejek o zapachu zielonej herbaty, który ma także właściwości bakteriobójcze, ale Wy możecie wybrać olejek o takim zapachu jaki Wam najbardziej odpowiada.
Wkładam takie woreczki do obuwia i cieszę się tym, że gdy zakładam obuwie to jest odświeżone i żadne nieprzyjemne zapachy nie wydobywają się z niego.Ponieważ Moje saszetki mają wpuszczone sznureczki, którymi zawiązuję otwór to są wielokrotnego użytku. Wystarczy co jakiś czas je wyprać i wymienić w nich herbatę oraz olejek, a będą jak nowe. Jest to sposób naprawdę bardzo ekologiczny.
Oj znów przydługi post. Nie chce mi się wierzyć, że teraz piszę tak wiele, a kiedyś w szkole moje wypracowania były strasznie krótkie, bo nie miałam umiejętności pisania dłuższych.
Na koniec życzę Wszystkim Wesołych Świąt, fajnego zajączka i mokrego Lanego Poniedziałku.
Na początku muszę się pochwalić, że ten czas nie był zmarnowany na leniuchowanie, a na pracę, której efekty będziecie mogli zobaczyć. Zakończyłam szycie kolejnej spódnicy ołówkowej.
Uszyłam 2 bluzki koszulowe. Po raz pierwszy korzystałam z wykroju ze strony Papavero. Muszę przyznać, że wyszły bardzo fajnie. Niestety różowa bluzka jest za wąska. Winię materiał i siebie, bo nie posłuchałam mojej intuicji. Materiał (bawełna) nic a nic nierozciągliwa i mam tego efekty. Pocieszam się, że nic w przyrodzie się nie marnuje i w ten oto sposób bluzka powędruje do kogoś z rodziny.
Połączenie granatowej bluzki w groszki i różowej spódnicy jest rewelacyjne. Mam zamiar założyć ten zestaw w Wielkanoc. Sorki, że ciuszki nie są na modelce, ale nie mam fotografa, który mógłby takie zdjęcia wykonać. Rozpoczęłam szycie bluzki z materiału w kratkę. Muszę przyznać, że bałam się tego jak diabli. Moje wątpliwości:
-materiał rozciągał się przy próbie naniesienia wykroju za pomocą kredy krawieckiej i bałam się czy dobrze wykroję bluzkę.
-kratka, kratka i jeszcze raz kratka -trzeba dopasowywać kratki przy robieniu wykroju, żeby ładnie się pokrywały przy zszywaniu. O dziwo super się to sprawdza. Nie obyło się bez pomyłki, ale co tam. Jak na pierwszy raz wyszło b.dobrze. Ponieważ zostało jeszcze materiału na drugą bluzkę to uszyję taką samą, albo wykombinuję coś dla córeczek
Uszyłam również sukienkę z zielonkawo-żółtej dzianiny, która sprawuje się rewelacyjnie.
Uszyłam jeszcze bluzeczkę dla Weroniki. Bluzeczka jest z tej samej dzianiny co sukienka na zdjęciu wyżej. Lamówkę zrobiłam z resztek tkaniny, która została mi po bluzce zakupionej z sh.
Dodatkowo Weronika, a także Zuzia dostały nowo uszyte spodnie. Pierwsze mają mankiety wokół nogawek, drugie z powodu braku materiału mają wciągnięte gumki.
Jeśli chodzi o prezenty. Mimo, że jest to głównie święto, gdzie prezenty od zajączka dostają dzieci ja postanowiłam obdarować nimi także dorosłych. Jestem osobą, która lubi dawać prezenty, a nie koniecznie dostawać, więc myślałam, myślałam i wymyśliłam. Ponieważ nikt z osób, które mają zostać obdarowane nie wie, że piszę bloga i nie zobaczą zdjęć to mogę się nimi pochwalić.
Moja mama otrzyma jajko świąteczne
Mój brat z wybranką otrzymają wyprawkę dla dziecka, którego oczekują.
Zestaw składa się z: poszewki na poduszkę i kołderkę, ochraniacza do łóżeczka, organizer na różne rzeczy przyczepiany do łóżeczka, 4 śliniaczki oraz 2 pieluszki. Wyprawka w całości wykonana z flanelki, więc maluchowi będzie miło.
Moja ciocia chrzestna również otrzyma jajko świąteczne jednak w trochę inny wzór niż moja mama, a poza tym w kolorach czerwonym i ecru.
Dla chrześniaka uszyłam spodnie. Do tego dodam jeszcze jakieś słodycze.
Spodnie prezentują się tak
Dla chrześniaka obszyte niebieską nitką, a te z jaskrawo zieloną nitką są dla mojego Marcelka.
Nie mam jeszcze pomysłu na prezent dla taty, ale jest jeszcze trochę czasu, więc myślę że podołam temu zadaniu szczególnie, że wszystkie prace porządkowe w domu przed świętami zostały wykonane, a "poprawki kosmetyczne" typu mycie podłóg i wycieranie kurzy zostaną na ostatnią chwilkę.
A teraz trochę z innej beczki.
Nadal pozostaję w temacie szyciowym, ale o szyciu eko będzie teraz mowa. Nie lubię marnowania materiału, tak więc wykorzystuję zakupiony materiał do końca. Jeśli zostaje mi trochę materiału i można z niego coś jeszcze wymyślić to go zostawiam. Może w przyszłości będzie z niego jakiś kwiatek, lub igielnik? Korzystam również z moich starych ciuszków i przerabiam je na ciuszki dla dzieci. Kupując ciuszki w sh myślę głównie o tym, czy dam radę z nich coś uszyć dla dzieciaków.Takim oto sposobem w niedzielne popołudnie naszło mnie natchnienie. Uszyłam 2 wałki z bluzki zakupionej w sh, wypchałam je watą i mam dwie "nogi" które wstawiam w kozaki, aby buty się nie łamały.
Z grubszych rajstop, w kolorze ciemnego fioletu, które okazały się za małe na mnie i szkoda mi było je wyrzucić, uszyłam saszetki odświeżające do obuwia. Wystarczy wsypać do nich czarnej herbaty i wlać kilka kropelek olejku. Czarna herbata pochłania wilgoć, a olejek odświeża. Ja wybrałam olejek o zapachu zielonej herbaty, który ma także właściwości bakteriobójcze, ale Wy możecie wybrać olejek o takim zapachu jaki Wam najbardziej odpowiada.
Wkładam takie woreczki do obuwia i cieszę się tym, że gdy zakładam obuwie to jest odświeżone i żadne nieprzyjemne zapachy nie wydobywają się z niego.Ponieważ Moje saszetki mają wpuszczone sznureczki, którymi zawiązuję otwór to są wielokrotnego użytku. Wystarczy co jakiś czas je wyprać i wymienić w nich herbatę oraz olejek, a będą jak nowe. Jest to sposób naprawdę bardzo ekologiczny.
Oj znów przydługi post. Nie chce mi się wierzyć, że teraz piszę tak wiele, a kiedyś w szkole moje wypracowania były strasznie krótkie, bo nie miałam umiejętności pisania dłuższych.
Na koniec życzę Wszystkim Wesołych Świąt, fajnego zajączka i mokrego Lanego Poniedziałku.
środa, 28 marca 2012
TAŃCOWAŁA IGŁA Z NITKĄ
Już spieszę z wyjaśnieniem tytułu posta.
Dziś nie będzie nic o szyciu ciuszków, ani niczego innego, lecz pokaże Wam efekty mojej wcześniejszej i niesłabnącej pasji. Jak niektórzy wiedzą jest to haft.
Haftuję już od początkowych lat szkoły podstawowej, a zaczęło się od poszewek na poduchy mojej babci. Kiedy zobaczyłam jej poszewki zapragnęłam mieć takie same. Prosiłam i prosiłam, no i się doprosiłam. To właśnie moja kochana babcia pokazała mi jak się haftuje. Nie myślcie tylko, że był to haft krzyżykowy. Nie, był to haft płaski, o ile dobrze go nazywam. Później przyszedł czas na wzory haftu kaszubskiego. Nie mogło być inaczej, ponieważ tradycja kaszubska w moim domu była żywa. Oto próbka takich wzorów, dla tych którzy się nie orientują:
Haftowałam korzystając ze wzorów szkoły haftu żukowskiego, gdyż Żukowo było mi najbardziej bliskie, jak również wzory tej szkoły najbardziej mi się podobały. Niestety do dzisiejszych czasów nie została mi ani jedna praca, którą wykonałam tą metodą. Dla wszystkich zainteresowanych zapraszam na stronę http://www.na-kaszuby.pl/Kaszuby/haft_kaszubski.html . Tam dowiecie się wszystkiego na temat haftu kaszubskiego, a także Kaszub.
Później przyszedł czas na haft krzyżykowy. Tą metodą wyhaftowałam wiele rzeczy zaczynając od obrazków, pamiątek na ślub itp., na obrazach większych formatów kończąc.
A to obraz, który zakończyłam haftować parę lat temu:
A ten obraz przedstawiający dziewczynę z kapeluszem próbuję dokończyć od dłuższego czasu. Niestety brak już na to czasu wolnego.
A na koniec chciałabym wszystkich pozdrowić.
Dziś nie będzie nic o szyciu ciuszków, ani niczego innego, lecz pokaże Wam efekty mojej wcześniejszej i niesłabnącej pasji. Jak niektórzy wiedzą jest to haft.
Haftuję już od początkowych lat szkoły podstawowej, a zaczęło się od poszewek na poduchy mojej babci. Kiedy zobaczyłam jej poszewki zapragnęłam mieć takie same. Prosiłam i prosiłam, no i się doprosiłam. To właśnie moja kochana babcia pokazała mi jak się haftuje. Nie myślcie tylko, że był to haft krzyżykowy. Nie, był to haft płaski, o ile dobrze go nazywam. Później przyszedł czas na wzory haftu kaszubskiego. Nie mogło być inaczej, ponieważ tradycja kaszubska w moim domu była żywa. Oto próbka takich wzorów, dla tych którzy się nie orientują:
Później przyszedł czas na haft krzyżykowy. Tą metodą wyhaftowałam wiele rzeczy zaczynając od obrazków, pamiątek na ślub itp., na obrazach większych formatów kończąc.
A to obraz, który zakończyłam haftować parę lat temu:
A na koniec chciałabym wszystkich pozdrowić.
wtorek, 6 marca 2012
Warsztat pracy
Witam
Dzisiaj chcę opowiedzieć o tym gdzie i na czym szyję. Marzy mi się pracownia z prawdziwego zdarzenia i to marzenie spełni się być może latem tego roku. Zaplanowałam ją na strychu, gdyż jest tam dużo wolnego miejsca i nikt nie będzie mi tam przeszkadzał.Jak tylko zrealizuję projekt nie omieszkam się Wam pochwalić.
Moją pierwszą maszyną był Łucznik. Kupiłam ją w wieku 9 lat za moje pieniążki. Bardzo długo na niej szyłam, na początku ubranka dla lalek, później przeróbki krawiecki, na końcu firanki. Niestety zepsuła się i nie dało jej się naprawić na tyle, żeby mnie to zadowoliło. Szyje do tej pory, ale niestety prosty ścieg nie jest idealnie prosty i nadawała się do szycia wyłącznie firanek lub dla początkującej krawcowej, która chce coś zwęzić lub skrócić. W ten oto sposób podarowałam ją mojej sąsiadce, która zastanawiała się nad zakupem maszyny do szycia. Na początek jej wystarczy, a jak zacznie myśleć o szyciu ciuszków to kupi sobie nową.
Gdy urodziłam Weronikę, czyli 5 lat temu kupiłam sobie nową maszynę do szycia Elna 2600
Przez ten czas uszyłam na niej wiele rzeczy : ciuszki dla dzieci i dla mnie, firanki do domu, pokrowce na krzesła dla restauracji i wiele innych rzeczy, które dekorują mój dom. Służy mi nie tylko do szycia na własne potrzeby, ale też dzięki niej czasem mogę coś zarobić.
Rok temu na moje urodziny dzięki mężowi sprezentowałam sobie overlocka takiego jak na zdjęciu.
Od tego czasu ubrania uszyte przeze mnie są idealnie wykończone. Muszę przyznać, że to najlepszy prezent urodzinowy.
Ostatnio zakupiłam zestaw Olfy : matę, nóż i linijkę. Myślałam o nim już od dłuższego czasu, gdyż zainteresowałam się patchworkiem. Jest jednak idealna nie tylko do tego.
Chciałam uszyć koszyczek na różne rzeczy i mata sprawdziła się rewelacyjnie. Wykrój wyszedł równiutko, pod idealnym kątem. A to przykład koszyka, który zaczęłam szyć. Muszę tylko jeszcze trochę go przepikować i przyszyć sznureczki, żeby był idealny.
Na koniec jeszcze prasowanie, bo w tej chwili jeszcze jest lekko pomarszczony.
Do zobaczenia wkrótce.
Dzisiaj chcę opowiedzieć o tym gdzie i na czym szyję. Marzy mi się pracownia z prawdziwego zdarzenia i to marzenie spełni się być może latem tego roku. Zaplanowałam ją na strychu, gdyż jest tam dużo wolnego miejsca i nikt nie będzie mi tam przeszkadzał.Jak tylko zrealizuję projekt nie omieszkam się Wam pochwalić.
Moją pierwszą maszyną był Łucznik. Kupiłam ją w wieku 9 lat za moje pieniążki. Bardzo długo na niej szyłam, na początku ubranka dla lalek, później przeróbki krawiecki, na końcu firanki. Niestety zepsuła się i nie dało jej się naprawić na tyle, żeby mnie to zadowoliło. Szyje do tej pory, ale niestety prosty ścieg nie jest idealnie prosty i nadawała się do szycia wyłącznie firanek lub dla początkującej krawcowej, która chce coś zwęzić lub skrócić. W ten oto sposób podarowałam ją mojej sąsiadce, która zastanawiała się nad zakupem maszyny do szycia. Na początek jej wystarczy, a jak zacznie myśleć o szyciu ciuszków to kupi sobie nową.
Gdy urodziłam Weronikę, czyli 5 lat temu kupiłam sobie nową maszynę do szycia Elna 2600
Przez ten czas uszyłam na niej wiele rzeczy : ciuszki dla dzieci i dla mnie, firanki do domu, pokrowce na krzesła dla restauracji i wiele innych rzeczy, które dekorują mój dom. Służy mi nie tylko do szycia na własne potrzeby, ale też dzięki niej czasem mogę coś zarobić.
Rok temu na moje urodziny dzięki mężowi sprezentowałam sobie overlocka takiego jak na zdjęciu.
Od tego czasu ubrania uszyte przeze mnie są idealnie wykończone. Muszę przyznać, że to najlepszy prezent urodzinowy.
Ostatnio zakupiłam zestaw Olfy : matę, nóż i linijkę. Myślałam o nim już od dłuższego czasu, gdyż zainteresowałam się patchworkiem. Jest jednak idealna nie tylko do tego.
Chciałam uszyć koszyczek na różne rzeczy i mata sprawdziła się rewelacyjnie. Wykrój wyszedł równiutko, pod idealnym kątem. A to przykład koszyka, który zaczęłam szyć. Muszę tylko jeszcze trochę go przepikować i przyszyć sznureczki, żeby był idealny.
Na koniec jeszcze prasowanie, bo w tej chwili jeszcze jest lekko pomarszczony.
Do zobaczenia wkrótce.
niedziela, 4 marca 2012
Biblioteka
Dziś chciałabym opowiedzieć o moich pozycjach książkowych, które dostarczyły mi inspiracji i wiedzy na temat szycia i nie tylko.
Na początku bardziej interesowały mnie robótki wszelkiego rodzaju niż szycie i zakupiłam te oto książki
Później przyszedł czas na ozdabianie okien w moim domu więc zaopatrzyłam się w dwie książki
na temat ozdabiania okien. Niestety nie jestem z tych pozycji zadowolona, gdyż propozycje w nich zawarte są w stylu angielskim- nazwę go wiejski angielski.
Natomiast "Proste i modne szycie" jest dla mnie naprawdę dobrym ulokowaniem moich pieniędzy. Mimo, że jest to książka dla początkujących, to i tak zaglądam do niej od czasu do czasu, bo w bardzo dobry sposób opisuje i pokazuje jak uszyć lub wszyć poszczególne pozycje np. zamki, kieszenie, rękawy, dekolty.
Ta pozycję naprawdę polecam dla początkujących.
Z moich ostatnich zakupów należy wymienić te oto:
Kupiłam je z myślą o tym, że sama zacznę robić wykroje rzeczy, które chciałabym uszyć. Nie pomyliłam się i pierwszy wykrój mojej produkcji, na dodatek udany, mam już za sobą.
Na dzisiaj tyle. Mam nadzieję, że niedługo napiszę coś nowego.
Na początku bardziej interesowały mnie robótki wszelkiego rodzaju niż szycie i zakupiłam te oto książki
Później przyszedł czas na ozdabianie okien w moim domu więc zaopatrzyłam się w dwie książki
na temat ozdabiania okien. Niestety nie jestem z tych pozycji zadowolona, gdyż propozycje w nich zawarte są w stylu angielskim- nazwę go wiejski angielski.
Natomiast "Proste i modne szycie" jest dla mnie naprawdę dobrym ulokowaniem moich pieniędzy. Mimo, że jest to książka dla początkujących, to i tak zaglądam do niej od czasu do czasu, bo w bardzo dobry sposób opisuje i pokazuje jak uszyć lub wszyć poszczególne pozycje np. zamki, kieszenie, rękawy, dekolty.
Ta pozycję naprawdę polecam dla początkujących.
Z moich ostatnich zakupów należy wymienić te oto:
Kupiłam je z myślą o tym, że sama zacznę robić wykroje rzeczy, które chciałabym uszyć. Nie pomyliłam się i pierwszy wykrój mojej produkcji, na dodatek udany, mam już za sobą.
Na dzisiaj tyle. Mam nadzieję, że niedługo napiszę coś nowego.
Wiosna tuż tuż
Wiosna zbliża się wielkimi krokami, z czego osobiście bardzo się cieszę jak większość ludzi. Mimo, że zima jest moją ulubioną porą roku to ja także z utęsknieniem czekałam na pierwsze oznaki wiosny. Słońce coraz bardziej przygrzewa, powoli zazielenią się roślinki. Dla mnie ta pora roku jest najbardziej pracowitą. Już powoli przygotowuję się siejąc kwiaty na rozsady, ale dopiero za miesiąc zacznie się prawdziwa gorączka. Przygotowywanie grządek pod warzywa, sianie tych roślin, które nie boją się przymrozków, porządki w ogrodzie. Moglabym tak siedzieć i pisać bo ogrodnictwo, zaraz po krawiectwie, jest moją największą pasją.
A skoro mowa o krawiectwie, to przepraszam wszystkich, że tak dawno nic nie pisałam. Mam jednak wytłumaczenie mojego "lenistwa".
Po pierwsze to miałam problem z technicznymi aspektami mojego blogowania. Rozpoczęłam urządzanie sypialni, która była dla mnie bardzo ważna. Już od dawna zabierałam się do tego, ale jak to często bywa brakowało czasu albo gotówki. W końcu się udało z pomocą mojego M. Wszystko od początku do końca robiliśmy sami, a że w sypialni planowałam urządzić kącik do pracy to dzisiaj mogę do Was pisać z mojego miejsca pracy i odpoczynku.
A oto efekty pracy mojej i mego ślubnego:
Na ostatnim zdjęciu widać część prezentu od dzieci z Samorządowego Przedszkola do którego uczęszcza moja młodsza córa. Laurka i dołączony do niej kwiatek stojący w oknie sypialni była dla mnie ogromną niespodzianką. Ale czemu w ogóle ją otrzymałam-zapytacie pewnie. Spieszę już z wyjaśnieniem.
To właśnie drugi powód mojej nieobecności na blogu.
Otóż miesiąc temu wpadłam na pomysł aby zorganizować w grupie przedszkolaków mojej Zuzi pokaz tego czym zajmuje się krawcowa. Spytałam czy mogłabym coś takiego zorganizować i usłyszałam od Pani Dyrektor Przedszkola, że było by Jej bardzo miło, gdybym mogła zrobić coś takiego we wszystkich grupach. Oczywiście się zgodziłam i 2 tygodnie temu miałam trzy takie spotkania. Niestety nie mam zdjęć z tych spotkań (aparat zaszwankował). A, że jestem kochaną mamą mojej córci, to nie mogłam przyjść tak sobie, opowiedzieć i sobie pójść. Spotkania nie były tylko wysłuchaniem kolejnej babki, ale była to lekcja z prawdziwego zdarzenia. Przygotowałam się do niej solidnie. Były pogaduchy o tym czego krawcowa potrzebuje aby szyć, pokazywałam co należy po kolei robić aby powstał np. fartuszek, który zresztą wspólnymi siłami uszyłam wraz z dzieciakami (tzn. one szyły - ja tylko trzymałam materiał, aby było prosto), a na koniec każdy otrzymał ode mnie prezent w postaci własnoręcznie uszytej oponki-zabawki/igielnika takiej jak niżej
Zostałam również doceniona, bo jak się okazało w dzień spotkania, miała do przedszkola przyjechać Pani Wizytatorka z kuratorium, Spotkanie bardzo jej się podobało, a ja byłam szczęśliwa tak jak Pani Dyrektor.
Ale na tym nie koniec, bo moja starsza córa ubłagała mnie, żebym takie spotkanie przeprowadziła u niej w zerówce. Stało się, a że jej wychowawczyni zapytała czy mogę przeprowadzić takie spotkanie w pozostałych klasach zerówki to się zgodziłam. Jutro czeka mnie ostatnie spotkanie w zerówce i odpocznę o szycia pączków, a było ich nie mało - ok 200.
Po trzecie szyłam kilka rzeczy, a w zasadzie to uszyłam 2 spódnice ołówkowe dla siebie, trzecia skrojona czeka i pewnie niedługo się doczeka, czeka również bluzka do szycia, która też już jest przygotowana do skrojenia.
Tak więc sami widzicie, że lenistwo wcale mnie nie dotyczy.
Na koniec pokaże Wam co takiego upolowałam w walentynki. Ponieważ była promocja "kup 1mb, drugi mb jest za złotowkę) w sklepie, w którym praktycznie zawsze robię zakupy to nakupowałam wiele metrów tkanin.
Pierwsze zdjęcie- tkaniny przeznaczyłam na torebki-aktówki dla córek do zerówki
Szara gabardyna na 2 zdjęciu przeznaczona jest na żakiecik dla mnie
Zielona w kratkę i różowa ze srebrną niteczką przeznaczona na bluzki koszulowe
Jasnoszara satyna i ciemniejszy szary szyfon na sukienkę z okazji przyjęcia pierwszokomunijnego, które czeka mnie w maju.
Jakiś czas temu kupiłam jeszcze dzianinkę o rudym kolorze oraz szarym w groszki z przeznaczeniem na tuniczki oraz żółtą i białą w haftowane kwiatki. Z żółtej zrobię bluzką dla dziewczyn, a biała miała być na letnią spódnicę ale jeszcze nie jestem zdecydowana. Może Wy mi pomożecie.
Czyż kolory tych tkanin nie mówią wiosna tuż tuż.
Obiecuję pisać częściej i krócej, bo wątpię czy ktokolwiek wytrzyma aby przeczytać kolejny tak długi post.
A skoro mowa o krawiectwie, to przepraszam wszystkich, że tak dawno nic nie pisałam. Mam jednak wytłumaczenie mojego "lenistwa".
Po pierwsze to miałam problem z technicznymi aspektami mojego blogowania. Rozpoczęłam urządzanie sypialni, która była dla mnie bardzo ważna. Już od dawna zabierałam się do tego, ale jak to często bywa brakowało czasu albo gotówki. W końcu się udało z pomocą mojego M. Wszystko od początku do końca robiliśmy sami, a że w sypialni planowałam urządzić kącik do pracy to dzisiaj mogę do Was pisać z mojego miejsca pracy i odpoczynku.
A oto efekty pracy mojej i mego ślubnego:
Na ostatnim zdjęciu widać część prezentu od dzieci z Samorządowego Przedszkola do którego uczęszcza moja młodsza córa. Laurka i dołączony do niej kwiatek stojący w oknie sypialni była dla mnie ogromną niespodzianką. Ale czemu w ogóle ją otrzymałam-zapytacie pewnie. Spieszę już z wyjaśnieniem.
To właśnie drugi powód mojej nieobecności na blogu.
Otóż miesiąc temu wpadłam na pomysł aby zorganizować w grupie przedszkolaków mojej Zuzi pokaz tego czym zajmuje się krawcowa. Spytałam czy mogłabym coś takiego zorganizować i usłyszałam od Pani Dyrektor Przedszkola, że było by Jej bardzo miło, gdybym mogła zrobić coś takiego we wszystkich grupach. Oczywiście się zgodziłam i 2 tygodnie temu miałam trzy takie spotkania. Niestety nie mam zdjęć z tych spotkań (aparat zaszwankował). A, że jestem kochaną mamą mojej córci, to nie mogłam przyjść tak sobie, opowiedzieć i sobie pójść. Spotkania nie były tylko wysłuchaniem kolejnej babki, ale była to lekcja z prawdziwego zdarzenia. Przygotowałam się do niej solidnie. Były pogaduchy o tym czego krawcowa potrzebuje aby szyć, pokazywałam co należy po kolei robić aby powstał np. fartuszek, który zresztą wspólnymi siłami uszyłam wraz z dzieciakami (tzn. one szyły - ja tylko trzymałam materiał, aby było prosto), a na koniec każdy otrzymał ode mnie prezent w postaci własnoręcznie uszytej oponki-zabawki/igielnika takiej jak niżej
Zostałam również doceniona, bo jak się okazało w dzień spotkania, miała do przedszkola przyjechać Pani Wizytatorka z kuratorium, Spotkanie bardzo jej się podobało, a ja byłam szczęśliwa tak jak Pani Dyrektor.
Ale na tym nie koniec, bo moja starsza córa ubłagała mnie, żebym takie spotkanie przeprowadziła u niej w zerówce. Stało się, a że jej wychowawczyni zapytała czy mogę przeprowadzić takie spotkanie w pozostałych klasach zerówki to się zgodziłam. Jutro czeka mnie ostatnie spotkanie w zerówce i odpocznę o szycia pączków, a było ich nie mało - ok 200.
Po trzecie szyłam kilka rzeczy, a w zasadzie to uszyłam 2 spódnice ołówkowe dla siebie, trzecia skrojona czeka i pewnie niedługo się doczeka, czeka również bluzka do szycia, która też już jest przygotowana do skrojenia.
Tak więc sami widzicie, że lenistwo wcale mnie nie dotyczy.
Na koniec pokaże Wam co takiego upolowałam w walentynki. Ponieważ była promocja "kup 1mb, drugi mb jest za złotowkę) w sklepie, w którym praktycznie zawsze robię zakupy to nakupowałam wiele metrów tkanin.
Pierwsze zdjęcie- tkaniny przeznaczyłam na torebki-aktówki dla córek do zerówki
Szara gabardyna na 2 zdjęciu przeznaczona jest na żakiecik dla mnie
Zielona w kratkę i różowa ze srebrną niteczką przeznaczona na bluzki koszulowe
Jasnoszara satyna i ciemniejszy szary szyfon na sukienkę z okazji przyjęcia pierwszokomunijnego, które czeka mnie w maju.
Jakiś czas temu kupiłam jeszcze dzianinkę o rudym kolorze oraz szarym w groszki z przeznaczeniem na tuniczki oraz żółtą i białą w haftowane kwiatki. Z żółtej zrobię bluzką dla dziewczyn, a biała miała być na letnią spódnicę ale jeszcze nie jestem zdecydowana. Może Wy mi pomożecie.
Czyż kolory tych tkanin nie mówią wiosna tuż tuż.
Obiecuję pisać częściej i krócej, bo wątpię czy ktokolwiek wytrzyma aby przeczytać kolejny tak długi post.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



