Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spodnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spodnie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2015

Dla Weroniki i Zuzi

Uszyłam spodnie oraz spódniczki dla dziewczynek. Są jeszcze za duże, ale szyłam z myślą, żeby były na później, bo teraz dziewczynki mają jeszcze dużo rzeczy do noszenia.



Spodnie można na razie podwinąć i mają kolorowe podłożenie.

Paski wewnątrz lubię wykańczać kolorową bawełną. Oczywiście regulacja obowiązkowa.

piątek, 7 lutego 2014

Tydzień samochwały - dzień piąty

Miesiąc październik to miesiąc, w którym mój brat stanął na ślubnym kobiercu. Uszyłam więc stroje dla siebie i dzieciaków.
Dwie identyczne sukienki dla córek

Spodnie i muszkę dla syna w połączeniu z wcześniejszą marynarką

Moja sukienka i chanelka


środa, 5 lutego 2014

Tydzień samochwały - dzień trzeci

Miesiąc sierpień 2013r. jest miesiącem moich urodzin.
Zrobiłam sobie prezent w postaci regulowanego manekina
 Uszyłam też wyprawkę dla dzieci do szkoły w postaci:
 t-shirt sztuk 12
2 bluzy dresowe
2 spódniczki dresowe
4 pary spodni dresowych
spodnie i spódnica ze sztruksu
A oto kilka zdjęć




Kolor spódniczki  i spodni sztruksowych jest identyczny jak marynarka Marcela. Zamiast guzika przyszyłam rzep. Dzieci lepiej sobie radzą z odpinaniem niż sprawa by się miała z guzikiem. Trzyma cały czas dobrze mimo wielokrotnego prania. Ten patent uważam za idealny dla małych dzieci.

niedziela, 17 marca 2013

Spodnie dla męża

 W ciągu minionego tygodnia powstały cztery prace. Dziś przedstawię Wam jeansy uszyte dla mojego męża w ilości 2 sztuk. Wykrój robiłam sama i niestety nie obeszło się od małych pomyłek. Źle rozrysowałam karczek z tyłu. Po uszyciu pierwszych przerobiłam wykrój zwężając tam gdzie się należy, nanosząc poprawki w karczku. Niestety zapomniałam przerobić wykrój tyłu dostosowując go do karczku. W efekcie spodnie nr 1 i 2 wyglądają podobnie. Tym razem na bieżąco przeniosłam poprawki na wykrój i  mam nadzieję, że przy szyciu następnych spodni obędzie się już bez jakichkolwiek niespodzianek. Worki kieszeni wniosły akcent kobiecy, gdyż w pierwszych spodniach wykorzystałam tkaninę w różowo-białe pasy, a w drugich tkaninę a'la patchwork w kolorach niebiesko-beżowym gdzie część wzoru to kwiatki. Małżonek krzywo patrzył na te rewelacje, ale wytłumaczyłam, że takie kawałki mi zostały i grzech zmarnować, a nie wykorzystać. Poza tym worków nie widać, przy normalnym użytkowaniu. Uspokoił się i przestał marudzić.



Uszyłam również dwa takie same stroje dla moich dziewczyn na przedstawienie szkolne, w którym biorą udział. Będą niezapominajkami.

Na ukończeniu pozostała mi kolejna Echo Flower. Tym razem jest to chusta dla mnie.Jak tylko będzie zblokowana, zrobię zdjęcia i Wam pokażę.
Wybaczcie za jakość zdjęć, ale robione były komórką.


czwartek, 28 lutego 2013

Wiosenne spodnie

Jak dla mnie, mimo iż zima jest moją ulubioną porą roku,to mogłaby się już skończyć.
Chcąc przyspieszyć powrót wiosny (na razie tylko w mojej garderobie) uszyłam sobie moje pierwsze spodnie, a raczej szorty. Ponieważ kolor zielony kojarzy mi się z budzącą do życia wiosną, więc nazwałam je wiosennymi.
Przy szyciu nie korzystałam z żadnego gotowca, a wykrój zrobiłam od a-z sama zgodnie z naukami kroju i szycia.
W planach szycie kolejnych szortów. Następne będą miały kieszenie, których zabrakło mi w tym projekcie oraz węższe nogawki.
Oto i one:

Kolor na zdjęciu jest przekłamany.  W rzeczywistości jest ciemniejszy i żywszy.
Spodnie marszczą się na przodzie. Jest to wina mojej sylwetki (wystający brzuszek) oraz materiału, który jest trochę sztywny. W zasadzie każde spodnie jakie kupowałam miały ten sam problem - czy byłyby to spodnie eleganckie, czy też jeansy.Mimo tego i tak jestem szczęśliwa, że udało mi się je skonstruować i uszyć.
Teraz czeka mnie szycie spodni dla męża wg mojego wykroju, który muszę rozrysować. Następnie muszę uszyć kostiumy dla dziewczyn na przedstawienie, w którym będą brały udział, Nie wiem więc kiedy znowu uszyję coś dla siebie.

Mam też pomysł, aby na blogu przedstawiać jak rozrysować siatki konstrukcyjne podstawowych wykrojów na bluzkę, spodnie, spódnicę i inne tak aby każdy mógł sobie stworzyć swoje w oparciu o własne wymiary. 
Jeżeli ten pomysł Wam odpowiada, to piszcie i komentujcie.


niedziela, 22 lipca 2012

Co nieco

Czas mija nieubłaganie za szybko. Mimo, że ostatnio uszyłam bardzo dużo, to wciąż mam wrażenie, że jeszcze tak wiele przede mną, a tego czasu wciąż brakuje.

Po pierwsze uszyłam 3 bluzeczki koszulowe dla dziewczyn w rozmiarze o jeden za dużym, ale był to zabieg celowy. Przecież dzieciaki szybko rosną i za chwilę może okazać się, że bluzki szyte dokładnie na wymiar byłyby za małe. Jedna w kolorze zółtym, a dwie identyczne w kolorze białym. Wszystkie mają haftowane kwiatki. Tylko nie myślcie, że ja je haftowałam - fabryczny haft na materiale.




Następnie skończyłam sukienkę, którą zaczęłam szyć przed rokiem. Dopiero teraz doczekała się ona wykończenia, którego koncepcja uległa całkowitej zmianie przez ten rok. Na początku miała być cała szara z zapięciem na guziki z tyłu. Co zabawne guziki były już kupione i czekały na przyszycie, ale zostały przyszyte w innym projekcie. Stwierdziłam, że wszyję zamek kryty, ale na moje niestety, a może stety zapas zamków w tym lub podobnym kolorze wyczerpał się i wpadłam na śmieszny pomysł wszycia zamka w kolorze zółtym. Stwierdziłam, że wygląda to fantastycznie i sukienka zyskała dodatkowo żółte wykończenia oraz naszyty kwiatek w tym samym kolorze na którym usiadła biedronka.
Nie obyło się od kilku przeróbek: Z bluzki wyszperanej w sh uszyłam spódniczkę
Z dwóch topów również z sh zrobiłam dwie proste sukienki

Na końcu musiałam jeszcze zwęzić spodnie poprzez zrobienie zaszewek, bo niestety moje dziewczyny są na wszystko za chude. Zrobiłam to na szybko, bo spodnie i sukienki oraz spódnica są przeznaczone do latania po podwórku, więc nie chodziło mi bardzo estetyczny wygląd, lecz o to, by spełniały swoją funkcję.
Wykonałam w końcu pokrowce na krzesła dla mamy, bo błagała mnie o nie od przeszło roku - normalnie wstyd,że tak długo zwlekałam.
Mam jeszcze do obszycia 3 obrusy dla mamy, ale mam nadzieję, że wyrobię się w krótszym czasie.
A na końcu wspomnę tylko, że jestem w trakcie robienia na szydełku czapeczki i bucików dla mojej bratanicy, która wkrótce ma przyjść na świat. Zdjęcia będą, gdy tylko zakończę projekt.
Pozdrawiam wszystkich ciepło i do zobaczenia niedługo, bo szykuje się niespodzianka w postaci candy z okazji moich urodzin.





poniedziałek, 2 lipca 2012

Sukienka, żakiecik i płaszczyk cz.2

Trochę to trwało, ale w końcu udało  mi się wykonać zdjęcia na ludziu.
I tak na pierwszy rzut idzie sukienka szyta na I Komunię dla mnie. Niestety w chwili obecnej wygląda ona na mnie w opłakanym stanie, gdyż schudło mi się w górnych partiach i sukienka wszędzie zwisa lub odstaje. Gdy robiłam zdjęcia to byłam bez staniczka, bo gdy miałam go założone, to efekt był jeszcze gorszy.
Zresztą zobaczcie sami.





Sukienka założona tylko jeden jedyny raz na uroczystość i dla uwiecznienia jej na zdjęciu. Więcej już nigdy jej nie założę. Chce mi się wyć jak patrzę na to zdjęcie.

Miałam pokazać żakiecik. Oto on w wydaniu na młodszej córci, ale szyty był z myślą o starszej. Ponieważ obie są tego samego wzrostu, to praktycznie wszystkimi rzeczami się wymieniają i nie ma znaczenia, która akurat będzie na zdjęciu.
Szycie tego żakiecika wiązało się z przebojami w wykonaniu mojego synka, którego do tej pory nazywałam Picasso. Jednak po uszyciu tego żakieciku zaczęłam go nazywać cicho-ciemny.
Oto żakiecik i jego historia:
Kiedy szyję, to Marcel z zasady bawi się w pobliżu jakimiś resztkami materiału - przycina, spina szpilkami. Tym razem postanowił zabawić się w krawca. W momencie, kiedy miałam zamiar zszyć tył żakietu z przodem okazało się, że pleców żakietu nie ma. Szukam i szukam, a nie mogę znaleźć. Już myślałam, że zwariowałam i że wcale ich nie było (przecież wszystkie części szytych ubrań zawsze kładę obok maszyny).
Okazało się, że Marceli zabrał tę część wykroju i pociął (a ja głupia myślałam że skoro jest cicho i świetnie się bawi, to jak zwykle układa i przekłada oraz spina te resztki). Nawet nie wiecie jak bardzo się zdenerwowałam. Materiału zabrakło i nie mogłam wykroić nowych pleców. Postanowiłam jakoś uratować to co mi zostało i przyszyłam ozdobną wstążkę. Niestety po praniu trochę materiał się naciągnął i rozszedł na szwach. Niedługo jednak pojadę do mojego sklepu skąd kupiłam tkaninę i zakupię taką ilość, aby wykroić i wszyć nowe plecy do żakietu.







Po trzecie płaszczyk, który jest w kolorze pomarańczy

I na tym mogłabym zakończyć, ale w czasie między postowym uszyło mi się więcej rzeczy i z radością je prezentuję.
Oto sukienka i spodnie w kratkę. Nawet bardzo dobrze, jak na moje zdolności, kratki się z sobą pokryły, z czego jestem dumna. Sukienka i spodenki uszyte zostały w środowe popołudnie i czwartkowy ranek.
Udało mi się po raz pierwszy wszyć suwak w rozporku i choć nie jest to zrobione idealnie to i tak jestem szczęśliwa, bo załapałam o co w tym chodzi.



 Miałam przy szyciu i robieniu zdjęć tej sukienki okazję zobaczyć jak moja Zuzia bije się o to aby założyć sukienkę. Przecież to jest wielka chłopczyca i sukienki nigdy nie założy, a tu proszę taka niespodzianka.





czwartek, 5 kwietnia 2012

Prezenty świąteczne i nie tylko

W końcu chwilka czasu na to, aby napisać Wam co takiego wydarzyło się w moim życiu w ostatnim czasie.
Na początku muszę się pochwalić, że ten czas nie był zmarnowany na leniuchowanie, a na pracę, której efekty będziecie mogli zobaczyć. Zakończyłam szycie kolejnej spódnicy ołówkowej.

Uszyłam 2 bluzki koszulowe. Po raz pierwszy korzystałam z wykroju ze strony Papavero. Muszę przyznać, że wyszły bardzo fajnie. Niestety różowa bluzka jest za wąska. Winię materiał i siebie, bo nie posłuchałam mojej intuicji. Materiał (bawełna) nic a nic nierozciągliwa i mam tego efekty. Pocieszam się, że nic w przyrodzie się nie marnuje i w ten oto sposób bluzka powędruje do kogoś z rodziny.

Połączenie granatowej bluzki w groszki i różowej spódnicy jest rewelacyjne. Mam zamiar założyć ten zestaw w Wielkanoc. Sorki, że ciuszki nie są na modelce, ale nie mam fotografa, który mógłby takie zdjęcia wykonać. Rozpoczęłam szycie bluzki z materiału w kratkę. Muszę przyznać, że bałam się tego jak diabli. Moje wątpliwości:
-materiał rozciągał się przy próbie naniesienia wykroju za pomocą kredy krawieckiej i bałam się czy dobrze wykroję bluzkę.
-kratka, kratka i jeszcze raz kratka -trzeba dopasowywać kratki przy robieniu wykroju, żeby ładnie się pokrywały przy zszywaniu. O dziwo super się to sprawdza. Nie obyło się bez pomyłki, ale co tam. Jak na pierwszy raz wyszło b.dobrze. Ponieważ zostało jeszcze materiału na drugą bluzkę to uszyję taką samą, albo wykombinuję coś dla córeczek
Uszyłam również sukienkę z zielonkawo-żółtej dzianiny, która sprawuje się rewelacyjnie.
Uszyłam jeszcze bluzeczkę dla Weroniki. Bluzeczka jest z tej samej dzianiny co sukienka na zdjęciu wyżej. Lamówkę zrobiłam z resztek tkaniny, która została mi po bluzce zakupionej z sh.
Dodatkowo Weronika, a także Zuzia dostały nowo uszyte spodnie. Pierwsze mają mankiety wokół nogawek, drugie z powodu braku materiału mają wciągnięte gumki.



Jeśli chodzi o prezenty. Mimo, że jest to głównie święto, gdzie prezenty od zajączka dostają dzieci ja postanowiłam obdarować nimi także dorosłych. Jestem osobą, która lubi dawać prezenty, a nie koniecznie dostawać, więc myślałam, myślałam i wymyśliłam. Ponieważ nikt z osób, które mają zostać obdarowane nie wie, że piszę bloga i nie zobaczą zdjęć to mogę się nimi pochwalić.
Moja mama otrzyma jajko świąteczne 

Mój brat z wybranką otrzymają wyprawkę dla dziecka, którego oczekują.


Zestaw składa się z: poszewki na poduszkę i kołderkę, ochraniacza do łóżeczka, organizer na różne rzeczy przyczepiany do łóżeczka, 4 śliniaczki oraz 2 pieluszki. Wyprawka w całości wykonana z flanelki, więc maluchowi będzie miło.

Moja ciocia chrzestna również otrzyma jajko świąteczne jednak w trochę inny wzór niż moja mama, a poza tym w kolorach czerwonym i ecru.

Dla chrześniaka uszyłam spodnie. Do tego dodam jeszcze jakieś słodycze.
Spodnie prezentują się tak

Dla chrześniaka obszyte niebieską nitką, a te z jaskrawo zieloną nitką są dla mojego Marcelka.
Nie mam jeszcze pomysłu na prezent dla taty, ale jest jeszcze trochę czasu, więc myślę że podołam temu zadaniu szczególnie, że wszystkie prace porządkowe w domu przed świętami zostały wykonane, a "poprawki kosmetyczne" typu mycie podłóg i wycieranie kurzy zostaną na ostatnią chwilkę.

A teraz trochę z innej beczki. 
Nadal pozostaję w temacie szyciowym, ale o szyciu eko będzie teraz mowa. Nie lubię marnowania materiału, tak więc wykorzystuję zakupiony materiał do końca. Jeśli zostaje mi trochę materiału i można z niego coś jeszcze wymyślić to go zostawiam. Może w przyszłości będzie z niego jakiś kwiatek, lub igielnik? Korzystam również z moich starych ciuszków i przerabiam je na ciuszki dla dzieci. Kupując ciuszki w sh myślę głównie o tym, czy dam radę z nich coś uszyć dla dzieciaków.
Takim oto sposobem w niedzielne popołudnie naszło mnie natchnienie. Uszyłam 2 wałki z bluzki zakupionej w sh, wypchałam je watą i mam dwie "nogi" które wstawiam w kozaki, aby buty się nie łamały.
Z grubszych rajstop, w kolorze ciemnego fioletu, które okazały się za małe na mnie i szkoda mi było je wyrzucić, uszyłam saszetki odświeżające do obuwia. Wystarczy wsypać do nich czarnej herbaty i wlać kilka kropelek olejku. Czarna herbata pochłania wilgoć, a olejek odświeża. Ja wybrałam olejek o zapachu zielonej herbaty, który ma także właściwości bakteriobójcze, ale Wy możecie wybrać olejek o takim zapachu jaki Wam najbardziej odpowiada.
Wkładam takie woreczki do obuwia i cieszę się tym, że gdy zakładam obuwie to jest odświeżone i żadne nieprzyjemne zapachy nie wydobywają się z niego.Ponieważ Moje saszetki mają wpuszczone sznureczki, którymi zawiązuję otwór to są wielokrotnego użytku. Wystarczy co jakiś czas je wyprać i wymienić w nich herbatę oraz olejek, a będą jak nowe. Jest to sposób naprawdę bardzo ekologiczny.

Oj znów przydługi post. Nie chce mi się wierzyć, że teraz piszę tak wiele, a kiedyś w szkole moje wypracowania były strasznie krótkie, bo nie miałam umiejętności pisania dłuższych.

Na koniec życzę Wszystkim Wesołych Świąt, fajnego zajączka i mokrego Lanego Poniedziałku.