środa, 27 lutego 2013

Mei Tai


Dziś skończyłam szyć nosidełko dla Kornelki, a raczej dla jej rodziców.
Jest to moje pierwsze nosidełko mei tai. Korzystałam z wiedzy zdobytej oczywiście w necie gdzie można znaleźć wzór wykroju takiego nosidełka. Opierając się na takich wykrojach mój wykrój wykonałam i dopasowałam sama. Oto efekty:

Nosidełko dodatkowo wyposażone jest w kaptur i zagłówek, które można przypiąć za pomocą nap.
Materiał bazowy to sztruks w kolorze żywej zieleni (prawa i lewa strona)
Zagłówek i kaptur są dwukolorowe. Prawa strona to sztruks, a lewa dzianina.
Nosidełko jest dwustronne. Z jednej strony jest naszyta aplikacja, a z drugiej jej brak.

wtorek, 12 lutego 2013

Echo Flower nr 1

Już jest. Nareszcie skończyłam moją Echo Flower nr 1, czyli tę którą zaczęłam jako pierwszą i jakoś skończyć nie mogłam z błahego powodu - skończyła mi się włóczka. Włóczka już dotarła o czym wcześniej wspomniałam. Chusta zakończona w sobotę i tego samego dnia blokowana. Wczoraj przyszedł czas na zdjęcia, a dzisiaj pokazuję efekty mojej pracy tutaj


Zamiast nupków wrobiłam koraliki. U mnie to dwa koraliki zamiast jednego nupka. To dlatego, że koraliki trochę za małe, ale tylko takie miałam. Dzięki temu są bardziej widoczne.

Chusta oczywiście jest już u swojej właścicielki, czyli mojej szwagierki Anety.

A teraz zmykam nadrobić zaległości zawodowe. Pewnie potrwa to do końca tygodnia. Przyszły tydzień zaplanowałam czysto robótkowo-szyjący.


środa, 6 lutego 2013

Zaległości

Na początku przeproszę wszystkich obserwujących za moją długą nieobecność. Przez ten czas w moim życiu wydarzyło się wiele rzeczy, które sprawiły przerwę w blogowaniu, lecz nie w robótkowaniu, czy szyciu. Otrzymałam nową pracę, która zabrała mi trochę wolnego czasu. Popsuł mi się sprzęt fotograficzny i w tej chwili jestem zależna od dobroci mojej sąsiadki. Wiele więc z moich prac pozostaje nieudokumentowanych.
Na początku przedstawiam moją bratanicę w sukience szytej przeze mnie na chrzest, a która wcześniej została zaprezentowana na lalce.
od lewej: moja przyszła bratowa, bratanica Kornelia, ojciec chrzestny Kornelki, czyli mój drugi brat
Na te samą okazję szyłam sukienki dla siebie i Natalii właśnie, a wyszło to tak:

Jeszcze przed chrzcinami, które odbyły się w listopadzie poczyniłam kilka robótek na drutach.
Wykonałam cztery chusty, korzystając z tego samego wzoru, z którego korzystałam robiąc chusty dla moich dziewczynek. Pierwsza była taka sama, jaką wykonałam dla mojej Weroniki (tutaj podczas blokowania)

Trzy pozostałe były w innych kolorach. Piątą chustę wg tego samego wzoru wykonałam w styczniu br. w kolorze pudrowego różu. Pewną modyfikacją wzoru okazały się koraliki, które wrobiłam w ostatnim rzędzie w miejscach gdzie powinny znajdować się pikotki. Zdjęcia nie posiadam, ale poproszę szwagierkę, aby je zrobiła, gdyż chusta powędrowała do bratanicy mojego męża.
Wykonałam też komin wg tego wzoru w musztardowym kolorze.
Na początku listopada rozpoczęłam robienie mojej pierwszej Echo Flower. Jeśli ktoś chciałby wykonać tę chustę to polecam kurs krok po kroku wg Intensywnie Kreatywnej , dzięki której ogarnęłam co i jak się po kolei robi. Mimo, iż zaczęłam robić tę chustę zanim Intensywnie Kreatywna opublikowała swój kurs, zatrzymałam się na pewnym etapie i nie mogłam rozszyfrować co mam dalej robić. Właśnie jej kurs mi pomógł. Szwagierka upatrzyła sobie ową chustę i dla niej zostanie ona przeznaczona. Po tym jak musiałam przerwać jej dzierganie z powodu braku włóczki rozpoczęłam drugą Echo Flower w wersji mini, którą zakończyłam i podarowałam dziewczynce z zerówki, która otrzymała ją w nagrodę za przepięknie wykonany walc angielski na Dzień Babci i Dziadka w szkole moich dziewczyn. Nie wiem czy Wam wspominałam, ale uczę dzieci z zerówek tańca towarzyskiego. Otrzymałam w sobotę nowy motek na chustę dla szwagierki, więc zabieram się do dalszej pracy i mam nadzieję, że zakończę moją Echo Flower nr1.

W zeszły czwartek odbył się bal karnawałowy w przedszkolu mojego synka. Nie mogłoby być inaczej jak mama, która uszyje strój jakiego nikt inny mieć nie będzie i tak powstał mały kosmonauta.
Wzór zaczerpnięty z Burdy 1/2012 model 144.
Nie obyło się bez kilku zmian. Nie mogłam znaleźć w żadnej pasmanterii naszywek podobnych do tych zaprezentowanych w Burdzie. Podejrzałam zdjęcia prawdziwych kosmonautów w internecie i wykonałam własne naprasowanki. Szelki nie są z taśmy jak proponuje Burda, lecz są wykonane z tej samej tkaniny co kombinezon. Są zszyte z paskiem, który zapinany jest za pomocą zatrzasku. Koszt materiałów to ok. 20zł
Pojutrze bal karnawałowy moich dziewczyn. Weronika chce założyć strój z zeszłego roku. Zuzia chce zostać biedronką. Strój biedronki można kupić bez problemu, ale postanowiłam wykonać go sama. A oto efekty, które prezentowane są przez synka sąsiadów.
 

Strój zakupiony w sklepie kosztowałby mnie ok. 40zł, a koszt materiałów potrzebnych na ten strój wyniósł mnie 15zł.

Na koniec chciałabym podziękować wszystkim, którzy nadal mnie obserwują, mimo braku mojej obecności w blogowym świecie. Postaram się być częściej obecną.
Dziękuję również za wszelkie życzenia i słowa podziwu na temat prac wykonanych przeze mnie. Te słowa są dla mnie wielką radością i motywacją do dalszej pracy.

niedziela, 30 września 2012

Kolorowo mi

Tak, wiem. Obiecałam, że w piątek i to jeszcze, że w zeszłym tygodniu pokaże Wam moje uszytki. Niestety pech sprawił, że aparat odmówił posłuszeństwa z braku mocy, którą wyczerpał dzięki Marcelkowi. Dziś otrzymał energię i od razu zaprzęgłam go do pracy.
Oto kilka bluzek i spódnic w moim wykonaniu. Ostrzegam, że zdjęcia niestety nie są najlepszej jakości, gdyż robił je mój małżonek. Niestety on nie potrafi wykonać zdjęć jak należy.



Bluzka w stylu marynarskim w biało-granatowe paski jest wykonana w ilości 2 szt. Spódniczka "mini" to moja pierwsza tak krótka spódniczka od wielu lat, a namówiła mnie do uszycia takiej spódniczki szwagierka Aneta, której również w tym czasie uszyłam dwie takie spódniczki w kolorze malinowym i granatowym.
Dodatkowo w ruch poszły druty i wydziergałam dwie chusty dla moich dziewczyn.

Na zdjęciach w czasie blokowania. Chusta w kolorze turkusowym jest dla Zuzi, a biało-fuksjowa dla Weroniki.
Jestem w trakcie dziergania chusty dla Anety w kolorze śliwki i mam jeszcze jedno zamówienie na chustę Weroniki, więc na razie nici z szycia. Jak tylko skończę kolejne chusty pokażę Wam zdjęcia.

Do zobaczenia wkrótce.

środa, 19 września 2012

Warsztat pracy dla początkujących

Witam wszystkich po długiej przerwie. Uprzedzam, że dzisiejszy post jest napisany z myślą o tych, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z szyciem oraz dla tych którzy prosili mnie o porady.

Na początek co jest potrzebne do szycia na maszynie:
1. Nici i igły różnej grubości od 70 do 120 (przy czym podstawowa zasada to taka, że im grubszy materiał tym grubsza igła)
Są też specjalne igły do materiałów typu strech (z zółtą końcówką) i jeansu (z końcówką niebieską)
2. Nożyce krawieckie dobrej jakości. Ja osobiście miałam już kilka par nożyc różnych firm i muszę przyznać, że najlepsze są firmy Fiscars. Można też do nich dokupić firmową ostrzałkę, więc tak szybko nie zobaczy ich nikt w koszu na śmieci. Fakt faktem mają swoją cenę, ale jest ona warta tego produktu.
3. szpilki - tu także miałam w swoim dorobku zakupowym kilka rodzai i znalazłam te najodpowiedniejsze dla mnie. Muszę Wam powiedzieć, że jeśli chodzi o szpilki, musicie sami znaleźć wasz złoty środek na zasadzie prób i błędów. Osobiście nie polecam szpilek zwykłych z metalowymi główkami, gdyż często się zdarza, żę są po prostu tępe. Takie szpilki zostawiłam sobie do innych prac rękodzielniczych.
4. Metr krawiecki - czyli zwykła miara krawiecka. Nie będę się rozpisywać, gdyż chyba każdy wie o co chodzi. Dodam tylko, że mam kilka sztuk, gdyż często mi się gubią, gdy akurat są potrzebne.
5. kreda, mydełko lub ołówki krawieckie,  pisaki samo znikające lub zmywalne. Jeśli chodzi o ołówki to nie polecam, natomiast pisaki są rewelacyjne, choć póki co mało spotykane w pasmanteriach. Ale od czego mamy internet. Tam na pewno uda się takie kupić.
Dobrym pomysłem jest też kalka i radełko do przerysowania wykrojów na materiał. Do wyboru mamy zwykłe kalki maszynowe w kolorach czarnym granatowym lub fioletowym. Są też kalki krawieckie w kolorze czerwonym i żółtym, choć może ktoś spotkał się z tym, że taka zwykła kalka miała też inny kolor.
6. maszyna do szycia.
W tym punkcie napiszę co taka maszyna powinna posiadać, aby każdy, kto będzie szył hobbistycznie był zadowolony.
- Jeśli chodzi o ilość ściegów to nie przesadzajmy, gdyż większość z nich i tak nigdy nie będzie wykorzystana.  Podstawowe ściegi to ścieg prosty i zygzak. Te ściegi są praktycznie najczęściej używane. Jeśli ktoś nie posiada overlocka to dobrze aby maszyna do szycia była wyposażona w taki ścieg. Jeśli nie będzie to poradzicie sobie obszywając brzegi zygzakiem.


- Maszyna powinna mieć regulację szerokości i długości ściegu.
- Dobrze, aby miała wolne ramię - przydatne do obszywania rękawów lub nogawek lub rzeczy o małych obwodach, gdyż dzięki niemu jest to o wiele łatwiejsze.
 A tak maszyna wygląda gdy ramię jest zabudowane

- możliwość szycia wstecz
Dla ułatwienia opowiem o mojej maszynie:
Moja maszyna to Elna 2600
Posiada 18 ściegów w tym overlockowy
Ma wolne ramię, regulację szerokości i długości ściegu, 4-stopniowe obrzucanie dziurki, możliwość szycia wstecz, chwytacz rotacyjny. Dla tych, którzy nie wiedzą co to chwytacz rotacyjny to powiem, że w starych maszynach np. Łucznik bębenek ze szpulką był ładowany z boku. Jeśli maszyna posiada chwytacz rotacyjny szpulka z nicią ładowana jest od góry i przykryta przezroczystą płytką. Dzięki temu wiemy ile jest nici na szpulce bez potrzeby zaglądania do wnętrza maszyny. Dodatkowym walorem takiego chwytacza jest cichsza praca maszyny.
Jeśli mowa o obszywaniu dziurki, to mi 4-stopniowe w zupełności wystarcza. Jeśli ktoś chce aby odbywało się to automatycznie to musi się nastawić na większy wydatek.
Nie będę polecać, której marki  maszynę macie kupić. Ja mam Elnę i jestem bardzo zadowolona bo służy mi już przez wiele lat bez żadnej wpadki. Dobre też są maszyny firmy Janome, Brother lub Husqvarna. Wszystko zależy od tego czego oczekujecie i zasobów portfela.
7. Overlock
Ja mam overlocka model Merrylock 848DS. Jest to overlock 2,3,4-nitkowy. Sprawdza się rewelacyjnie. Cena ok 900zł. W tej cenie jest komplet dodatkowych stopek. Z tego co się orientuję jest to overlock produkowany przez producenta Elny ale nie jest sygnowany nazwą tej firmy.
Overlock nie posiada ściegu drabinkowego. Taki ścieg mają tylko overlocki 5-nitkowe.
Nawlekanie mojego overlocka jest dziecinnie łatwe. Pierwszy raz sprawiło mi to trochę trudności, ale za drugim razem było o wiele lepiej. Schemat nawlekania jest narysowany na maszynie po otwarciu klapki, więc w razie zapomnienia nie trzeba szukać instrukcji obsługi, która z resztą jest  napisana w prosty i przystępny sposób nawet dla laika.
Nie polecam tanich overlocków takich jak stary np. Radom, gdyż przed zakupem swojego popytałam różnych serwisantów i zaprzyjaźnionego pana, który naprawia maszyny o te właśnie modele. Wszyscy stwierdzili, że łatwo się psują, a naprawa kosztuje więcej niż ich zakup. Poza tym na różnych forach użytkowniczki narzekały na wielką trudność nawlekania nici.

Dostałam też zapytanie od jednej z czytelniczek bloga o matę samogojącą się, ponieważ na moim blogu po raz pierwszy spotkała się z czymś takim.
Mam matę firmy OLFA, choć są też maty innych firm. Służy ona głównie osobom, które zajmują się patchworkiem. Ja kupiłam ją z myślą, że też spróbuję patchworku. Jak na razie nic z tego nie wyszła, ale mata sprawdza się również w wielu innych rzeczach. Przycinam na niej głównie paski, które wychodzą proste i równe. Jeśli jest potrzeba przycięcia materiału pod kątem prostym lub innym to mata sprawdza się rewelacyjnie. Często wykorzystuję ją do przycięcia pasków ze skosu, które posłużą mi do zrobienia lamówek.

Jeśli macie jakieś pytania lub chcielibyście dowiedzieć się jeszcze czegoś co zainteresowało Was na moim blogu to piszcie.

W następnym poście, który możliwe iż ukaże się w piątek, pokażę co takiego udało mi się zrobić i uszyć w ciągu mojej nieobecności. Uprzedzam, że trochę tego będzie.

środa, 15 sierpnia 2012

Sukienki dla dużych i małych

Na początku chciałam powiedzieć, że cieszę się iż prezent spodobał się Monice. Nawet nie spodziewałam się, że paczka dotrze do Ciebie już na drugi dzień od jej wysłania.
Pierwsza sukienka nie została uszyta przeze mnie, a kupiona po okazyjnej cenie 35zł

Druga sukienka została uszyta dwa tygodnie temu. Jest to prezent dla córci mojego brata, która już niedługo pojawi się na świecie. Sukieneczka jest prezentowana na lalce, bo nie mam innej modelki. sukienka szyta była na rozmiar 62cm.
Czapeczka do kompletu okazała się za mała, gdyż lalka miała strasznie dużą głowę, ale powinna pasować na główkę niemowlaka.

Na koniec chciałam przywitać nowych obserwatorów i podziękować za komentarze.

Teraz uciekam szyć spódnicę dla szwagierki i bluzkę dla siebie.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Wyniki

Ponieważ nikt chętny nie zgłosił się po moje cukierasy postanowiłam sama wybrać osobę, która otrzyma ode mnie prezent. Żeby było miło, to postanowiłam obdarować dwie osoby.
Pierwszą jest Monika, której blog był pierwszym na który się natknęłam i który zainspirował mnie do pisania mojego własnego. Jeszcze jednym powodem takiego wyboru jest fakt, iż obchodzimy urodziny tego samego dnia.
Drugą osobą jest Ania, która prowadzi tego bloga i jest najbardziej aktywną obserwatorką i komentatorką mojego.
Nagroda z candy została przeze mnie podzielona na dziewczyny i myślę, że każda będzie zadowolona, gdyż do puli prezentów doszły jeszcze dwa kupony tkanin i niespodzianka.
Mam nadzieję, że mój wybór dla każdego okaże się sprawiedliwy i nikt nie będzie miał do mnie pretensji.

A dziewczyny proszę o podanie adresu do wysyłki na mojego maila podanego w zakładce kontakt.